- Ja... nie przyszłam, żeby się wyspowiadać. Potrzebuję rady. Ja... - słowa uwięzły jej w gardle, na powrót ogarnęła ją mroczna rozpacz i lęk. - Nie mam do kogo się zwrócić. Jeśli ksiądz mi nie pomoże, nie wiem, co się ze mną stanie. Będę zgubiona. - Ukryła twarz w dłoniach i rozszlochała się. - Proszę, niech mi ksiądz pomoże.

Tyler był taki ciepły.
- Przyjadą po mnie? - przerwała Hope, odgarniając włosy spadające jej na czoło. Sięgnęła po szlafrok i narzuciła na plecy. - Kto? O co chodzi?
- Pozostaje tylko jedno pytanie - ciągnęła Arabella. - Czy i ty go kochasz? - Twarz Clemency była już purpurowa. - Powiedz, że tak - błagała dziewczyna. - Tak bardzo chciałabym cię mieć za siostrę.
wniosku, Ŝe przez te prawie dwa lata, kiedy Alli pracowała dla niego, on nigdy nie
Tego samego wieczora Clemency wracała powozem do domu na Russell Square i jeszcze raz analizowała wydarzenia minionego dnia. Właściwie cóż takiego się stało? Jak się dowiedziała od Biddy, mężczyzna, który ją pocałował, bawił od niedawna w gościnie u państwa Baverstocków w Stone¬leigh. Podobnie jak jego przyjaciel, najwyraźniej wziął ją za wiejską dziewkę i korzystając z okazji, niespodziewanie pocałował. Sądząc z jego zachowania, czynił już to zapewne niejednokrotnie.
- Choć raz Amy ma rację. Nie do twarzy ci w tym okropnym
Wyraz niesmaku, z jakim Oriana rozglądała się po pokoju spowodował, że pani Marlow poczuła się w obowiązku przeprosić ją za niedogodności.
- Ależ kochanie. - Willow przytuliła go z całej siły. - Nie
- Ach, tak.
- No to koniec na dzisiaj - oświadczył z uśmiechem Ga-vin. Do
- A ty uwaŜaj. Bo chodzą plotki po mieście, Ŝe Gretchen ciebie obwinia o
bogaty czy biedny, otrzymywał pysznego hamburgera i kawałek placka z kremem.
- To Daniel, przybrany syn pani Caird.
Droga mamo,

- Jaki arogancki.

- Nie czuję się z tym źle, Glorio, naprawdę.
- Może przymierzysz je ponownie? - zaproponowała Willow
nie zaleŜało mu na dziewczynce, ona, Alli, nie znalazłaby się tutaj, w jego domu.

- Mamo! - Gloria wyciągnęła ręce. - Nie ruszaj się, proszę!

— Proszę mi wybaczyć kłopot, jaki sprawiam — powiedziała, gdy mój towarzysz powstał, aby ją powitać — ale spotkało mnie bardzo dziwne wydarzenie, a ponieważ nie mam rodziny ani żadnych krewnych, których mogłabym prosić o radę, pomyślałam sobie, że może pan będzie uprzejmy poradzić mi, co mam robić.
Nie ma równości. Nie ma sprawiedliwości. Nie ma zasad. Pieniądze to władza, za pieniądze kupić można wszystko. Nawet pobożne serce pokornej zakonnicy.
Tymczasem Hotel St. Charles miał w sobie dyskretną elegancję i klasę, był dystyngowany. Boazerie błyszczały delikatnie, połyskiwały mosiądze, personel poruszał się bezszelestnie. Czuło się tutaj wielkie pieniądze, spatynowane tradycją wielu pokoleń. Santos o jednym i drugim nie miał pojęcia.

głową na jego ramieniu.

W tym jednym słowie było tyle dezaprobaty i niechęci, że dziewczynka spuściła głowę, przytłoczona jeszcze większymi wyrzutami sumienia.
- Opowiadałem Glorii o tobie, o moim dobrym aniele... - Santos uśmiechnął się ciepło. - Mogłabyś poznać swoją wnuczkę. Tęskniłaś za nią, pragnęłaś stać się częścią jej życia. Teraz masz szansę. - Czując, że Lily drży, Santos mocniej uścisnął jej dłoń. – Ona już cię lubi, uważa, że jesteś wspaniała. Kiedy cię pozna, pokocha równie mocno jak ja.
stąd. Ma przyjaciółki w szkole, w której kiedyś uczyła. Nic więcej ode mnie nie dostanie.