wargi, przysiadając na chodniku. Czyli Filip nie był takim dobrym kochankiem! Nie

sporo wycierpieliśmy. Może jesteśmy zbyt ostrożni. – Wycofała się, jakby się zorientowała,
Była stosunkowo nowa w wydziale i nie znała jeszcze wszystkich starych historii.
przy nim zostali, współpracownicy, którzy trzymali jego stronę, odetchnęli z ulgą, gdy
mnie, pomyślała i zrobiło jej się niedobrze.
Okno jest otwarte. Czuję nadciągający wieczór, na niebie wschodzi blady strzęp księżyca.
– Stała na końcu molo.
Zmrużyła oczy, jedząc sałatkę. – Dobrze mówię?
Wracali na górę. Hayes nie mógł się powstrzymać, by nie palnąć Bentzowi wykładu:
nic. Usiłował nadać jakiś sens wydarzeniom tego popołudnia. Na darmo.
budynku – wypełniają dokumenty, przygotowują lekcje na następny dzień, poprawiają, czy co
Rozdział 34
romansował z policjantką o tym imieniu.
– Nie jestem pewna, czy to dobry pomysł – szepnęła.
– Hej! – zawołał. Ale szła dalej, przemierzała parking w palącym słońcu. Nawet się nie

przez którą mogła ujrzeć niebo, rankiem szarawe, a potem błękitne jak oczy Aleca.

mnie.
– Czasy się zmieniają.
stosuje celowe uniki. – Odpychasz mnie.

starą przyjaciółką Jennifer. Pracowały razem w galerii w Venice Beach. Fortuna nadal tam

- Ale czy pani Whithorn nie dostanie czasem apopleksji?
Gdy rozdający wypłacił mu potrójną wygraną, sto pięćdziesiąt funtów, które Alec
- Czy to ma być ta słynna angielska gościnność, o której tyle słyszałem? Nie traktujesz

wyczuła, że ją śledzi, starała się go zgubić, nikła między innymi samochodami, zjeżdżała z

Gdy opuszczała pałac, zegar właśnie wybijał północ. Jadąc w stronę głównej bramy, modliła się w duchu, by czar zechciał trwać. Strażnicy powitali ją i bez przeszkód pozwolili opuścić teren rezydencji. Ponieważ nie mieli pojęcia o całej akcji, byli trochę senni. Zaraz zerwą się na równe nogi i pobiegną gasić pożar, westchnęła, obserwując ich we wstecznym lusterku. Co chwila zerkała na zegarek, odliczając niecierpliwie minuty. Jeszcze trochę i Edward wreszcie będzie bezpieczny. Skończy się koszmar, który od dziesięciu lat prześladował Cullenów.
szubienicę!
- Ja wiem. - Alice roześmiała się. - Ale nie mówisz mi ciągle, żebym o siebie dbała, ani nie zmuszasz do leżenia w łóżku.